Thamel w Kathmandu

wpis w: blog | 0

I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking on the street of Thamel…

Delhi mają Paharganj, Bangkok – Khaosan Road, Pokhara – Lakeside, a Kathmandu – Thamel 

 

Kathmandu – Thamel

To Homely Atmosphere & More Enjoyable Living głosi tablica na jednej z ulic tej dzielnicy. Thamel to mekka każdego himalaisty. Tutaj znajdują się niezliczone hotele w różnym standardzie, liczne agencje trekkingowe, oddziały kurierów zagranicznych jak DHL czy UPS, wreszcie kolorowe sklepiki ze sprzętem outdoorowym, pamiątkami, książkami i mapami. To tutaj w jednej z licznych knajpek łagodzi się stres po przylocie do Nepalu i tutaj żegna się z tym pięknym krajem przed odlotem do domu. To tutaj można zrelaksować się na dachu hotelu popijając lokalne piwo Everest, Gorkha albo Kathmandu i marzyć lub wspominać przygodę wśród pięknych krajobrazów, majestatycznych gór i rzek. Wśród uśmiechniętych ludzi, którzy mimo biedy wydaja się być radośni i pogodni, wśród tysięcy bóstw żyjących i czczonych na każdym kroku.  Stąd jest wszędzie blisko. Starówka Kathmandu Plac Durbar Square jest w odległości półgodzinnego spaceru.

 

dsc_1253

 

dsc_1236

 

dsc_1250

Jyatha Road

 

20141023_124148

Pirogi Momo z nadzieniem z kurczaka oraz orzeźwiające piwo Everest.

 

img_3518



dsc_8361

Kwabahal Road

.

dsc_0895

Ganeshman Singh Road

.

Pokhara – Lakeside

I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking I’m walking on the street of Lakeside.

dsc_0026

Łódki na jeziorze Phewa

20121116_120329

Jezioro Phewa, zielone wzgórze to Sarangkot 1620m, w tle białe szczyty od lewej:Annapurna Południowa 7219m, Machhapuchhre 6993m, Annapurna III 7555m, Annapurna IV 7525m  i Annapurna II 7937m

dsc_0080

.

dsc_0095

główna ulica Lakeside

.

img_3131

..

592_m

.

img_3106

Dymy ze świątyni Bharahi na jeziorze Phewa, Pokahra

585_m

Jezioro Tilicho na trasie trekkingu dookoła Annapurny

wpis w: blog | 0

tilicho_

Jezioro Tilicho położone jest na wysokości 4920 m.n.p.m. Jest to największe jezioro w masywie Annapurny i jedno z najwyżej położonych w Himalajach. Boczny szlak z trasy dookoła Annapurny prowadzi z Manangu przez Khangsar do Tilicho Base Camp. W drodze powrotnej można nocować w Shree Kharka i następnego dnia dotrzeć przez Yak Kharkę na nocleg do Letdar.

Wycieczka do jeziora Tilicho jest idealną aklimatyzacją przed przełęczą Thorong.

Czas przejścia z Manangu do Khangsar to około 2,5-3,5 godziny, stamtąd do Tilicho Base Camp idzie się jeszcze około 4-5 godzin.  Z TBC dojście do jeziora zajmuje około 2,5-3,5 godziny a powrót około 1,5-2,5 godziny.

 

 

tilicho-trekking00

Wioska Manang spowita poranną mgłą.

tilicho-trekking02

Dolina rzeki Marsyangdi i w głębi widoczny ośnieżony szczyt Tilicho Peak 7134 m

tilicho-trekking04

Mapka sytuacyjna regionu w wiosce Khangsar (3735m).

tilicho-trekking05

Zabudowania wioski Khangsar.



tilicho-trekking06

Czytelnie oznaczone rozwidlenie szlaku. Za dwa dni będziemy tędy wracać na szlak trekkingu dookoła Annapurny w kierunku Yak Kharka.

20121103_095517

tilicho-trekking07

Grande Bariere Herzoga i Tilicho Peak.

tilicho-trekking08

Stroma przeszkoda na szlaku.

tilicho-trekking09

tilicho-trekking10

tilicho-trekking11

tilicho-trekking12

Z tyłu od lewej ośnieżone szczyty

Chulu 6584 m, Pisang 6091 m, Manaslu 8156 m, Ngadi Chuli (Peak29) 7871m i Himal Chuli 7893 m.

tilicho-trekking14

Rejon osuwisk

tilicho-trekking15

Początkowo ścieżka jest stabilna i dobrze udeptana.

tilicho-trekking18

Później zdarzają się niewielkie odcinki z sypkim żwirem i kamieniami.

tilicho-trekking19

Spojrzenie w dół … na rzekę Marsyangdi.

tilicho-trekking21

Znak z napisem THANKS informujący o końcu osuwisk.

tilicho-trekking22

Ostatnia prosta. W głębi widać zabudowania Tilicho Base Camp 4150 m.

tilicho-trekking23

Tragarze widoczni na zdjęciach nieśli sprzęt grupy, która zamierzała przejść trasę wokół jeziora i przez przełęcz Mesokanto dojść do Jomsom po drugiej stronie rzeki Kali Gandaki.

tilicho-trekking24

Zabudowania Tilicho Base Camp. Standard ogólnie bardzo słaby, toaleta na zewnątrz. Niemniej jedzenie bardzo smaczne.

tilicho-trekking25

Gangapurna 7454 m

tilicho-trekking26

Khangsar Kang (Roc Noir) – czyli wschodnia część Annapurny I

tilicho-trekking27

Tilicho Peak i jezioro Tilicho. Widok z punktu widokowego (Southern Base Camp) położonego na wysokości 5200 m.

tilicho-trekking28

Oby obejść jezioro i dotrzeć do rzeki Kali Gandaki potrzeba dwóch noclegów pod namiotami.

tilicho-trekking29

Droga powrotna z Tilicho do Base Campu.

tilicho-trekking31

Ta góra przypominająca nieco Mt. Everest to Gangapurna.

tilicho-trekking32

Zejście do TBC i piękny szeroki widok na panoramę Chulu, Pisang i Manaslu

tilicho-trekking33

Widoczna ścieżka, którą szliśmy przez osuwiska. Dla osób, które chcą je ominąć został wytyczony szlak grzbietem góry.

tilicho-trekking34

Lodowiec Gangapurny oraz Khangsar Khang

tilicho-trekking36

Niebieskie dachy to TBC i powyżej  nich widoczna ścieżka, która omija tereny osuwisk.

tilicho-trekking37

Tilicho Base Camp.

Yartung festiwal w Dolinie Mustangu

wpis w: blog | 1

 

yartung-blog-mustang

Wybierając się w latem na trekking w dolinie Mustang można trafić na festiwal Yartung. Mustang jest tajemniczym królestwem leżącym w dolinie między masywem Annapurny i Dhaulagiri. Dolina ta położona jest w naturalnym cieniu opadowym, dlatego obok Dolpo to właśnie Mustang jest idealnym miejscem na trekking w Nepalu podczas monsunu.
Pod koniec lata w Mustangu hucznie obchodzony jest festiwal Yartung. Trwa on 3-4 dni, przy czym w różnych wioskach obchodzi się go w różnym czasie. Najbardziej popularny jest w Muktinath i Lo Mantang. Yartung oznacza koniec lata. Jest to czas, w którym mieszkańcy Mustangu kończą zbieranie plonów i ich magazynowanie. Festiwal odbywa się na równinach poza wioskami i najczęściej biorą w nim udział niemal wszyscy mieszkańcy. Centrum stanowią duże namioty, w których odbywają się wspólne rozmowy, spożywanie posiłków, wspólne śpiewy i tańce. Jednak tym co budzi największe emocje są zawody konne i łucznicze. Pierwszego dnia współzawodniczą mężczyźni, drugiego – kobiety, trzeci dzień  -tzw. dzień lamy, poświęcony jest zawodom mnichów z okolicznych klasztorów buddyjskich. Na głównej ulicy miasteczka, przy gromkim aplauzie widzów, odbywają się niezwykłe pokazy zręczności w jeździe konnej.

Imprezę kończą wieczorne koncerty, tańce i tybetańskie piwo w gronie przyjaciół i sąsiadów.

 

Trekking do Annapurna Base Camp

wpis w: blog | 0

trek annapurna trekking nepal

Jednym z najbardziej popularnych trekkingów w Nepalu jest szlak trekkingu do południowej bazy Annapurny, miejsca magicznie zwanego Sanktuarium Annapurny. Zarówno w literaturze jak i w różnych programach można spotkać się z nazwami Annapurna Base Camp trek (ABC) lub Annapurna Sanctuary trek. Jest to jeden z najkrótszych trekkingów, który pozwala na bliskie dotarcie do potężnych ścian dwóch ośmiotysięczników: Dhaulagiri i Annapurny oraz wielu siedmio i sześciotysięczników. Samo Sanktuarium posiada jedno wejście i otoczone jest ponad sześćdziesięcioma  szczytami.
Przed rozpoczęciem wycieczki należy wykupić kartę TIMs i bilet wstępu do Annapurna Conservation Area Projects. Oba te dokumenty należy wyrobić z wyprzedzeniem w biurach Nepal Tourism Board lub Trekking Agent Association Nepal w Pokhara lub w Kathmandu. Można również je nabyć na  szlaku, ale w cenie dwukrotnie wyższej. 

Do Sanktuarium prowadzi pięć szlaków: z Pokhara przez Dhampus i Tolka następnie Jinudanda i Choomrong, z Nayapul przez Syauli Bazar, z Nayapul przez Ulleri i Poon Hill, z Nayapul przez Chandrakot i Tolka oraz z Beni przez Poon Hill.  Najbardziej uczęszczaną jest trasa z Nayapul przez Poon Hill.

Do Nayapul można dostać się lokalnym autobusem kursującym z Pokhara do Beni lub taksówką. Bilet na autobus kosztuje obcokrajowca około 5 USD. Za taksówkę trzeba zapłacić około 20USD. Początkowy odcinek szlaku prowadzi przez gęste zabudowania dwóch większych wiosek Nayapul (dosł. nowy most) oraz Birethanti. W Birethanti znajduje się check post, w którym należy się zameldować. Zaczynamy wędrówkę z poziomu około  1070 metrów, po przejściu mostu na rzece Modi Khola skręcamy ścieżką w lewo w dolinę rzeki Bhurung Khola.  Most ten jest miejscem rozpoczęcia i zakończenia trekkingu. Po kilku dniach wejdziemy na niego ze ścieżki po prawej stronie.

Na pierwszy nocleg wybiera się najczęściej Tirkhedhunga lub Ulleri. Polecam dojść do Ulleri, ponieważ sama wioska położona jest na wzgórzu przez które prowadzą kamienne schody … według mapy jest ich około 3200 (czyli około … 200 pięter).  Warto ten odcinek wykonać jeszcze w ciągu pierwszego dnia, niż zaczynać od niego dnia następnego. Po drodze znajduje się wiele lodgy (schronisk), w których można usiąść, odsapnąć czegoś się napić. Tak aby spokojnie rozłożyć siły i wspiąć się do górnej części wioski.

Drugi dzień to kolejne metry w górę. Przez lasy rododendronowe i bambusowe dochodzimy do Ghorepani. Ghorepani położone jest na wysokości 2830 metrów. Tutaj przecinają się szlaki: do ABC oraz krótki Poon Hill panorama trek a także dookoła Annapurny i w stronę Jomsom i Mustangu. Swego czasu tu właśnie odpoczywały karawany konne z Mustangu i tutaj konie miały dostęp do wody. Dosłowne tłumaczenie nazwy wsi oznacza „woda dla koni”. Nad Ghorepani wznosi się wzgórze Poon Hill 3210 m. Jest to jedno z najbardziej malowniczo położonych miejsc w Nepalu. Wyjście na punkt widokowy, spokojnym tempem, zajmuje około 45-60 minut. Jest to popularne miejsce z którego ogląda się wschód słońca. Poranne światło rozpala najpierw szczyty a następnie całe ściany ośnieżonych gór. Już o 4 nad ranem robi się spory ruch w wiosce. Z każdej lodgy wychodzą grupy z latarkami i czołówkami. Na Poon Hill prowadzi kilkanaście ubitych ścieżek, miejscowo z kamiennymi schodami. Jest to najłatwiej i najszybciej dostępne miejsce w nepalskich Himalajach skąd można podziwiać panoramę dwóch potężnych masywów z bliska. Dlatego też osoby, które nie mają za dużo czasu na większy trekking, robią trasę tylko z Nayapul na Poon Hill i z powrotem (czasami nawet w 3 dni w obie strony wracając tą samą drogą lub w 3-4 dni wracając przez Ghandruk i Syauli Baazar). Częstym widokiem jest turysta w tenisówkach (przeważnie australijski, chiński lub japoński).  Podczas podejścia na Poon Hill sporo osób dopada silna zadyszka i zawroty głowy związane najprawdopodobniej z chorobą wysokościową. Mimo, że jest to dopiero drugi dzień trekkingu należy pić dużo płynów i nie zdobywać wysokości na czas.

Promienie wschodzącego słońca rozświetlają masyw Gurja Himal, poszczególne szczyty Dhaulagiri, Dhampus i Tukuche oraz Nilgiri i wreszcie Annapurny i Machhapuchhre. Sama Annapurna I jest ledwie widoczna ponieważ zasłania ją jej boczna ściana: Barha Shikhar 7647m oraz Annapurna Południowa 7219m. Mimo, że Dhaulagiri położone jest w odległości około 38km od punktu widokowego jego ściana prezentuje się bardzo okazale. Annapurna I jest w odległości około 25km. Oba masywy Dhaulagiri i Annapurny rozdziela najprawdopodobniej najgłębsza na świecie dolina rzeki Kali Gandaki.

Z Ghorepani udajemy się na wschód na kolejny nocleg do Tadapani 2590m. Szlak prowadzi początkowo odsłoniętym trawersem na przełęcz Deurali około 3100 metrów. Tutaj po raz ostatni widzimy masyw Dhaulagiri. Następnie przez lasy i wodospady szlak zniża się do około 2500 metrów. Co jakiś czas widoczne są ściany Annapurny Południowej 7219m i Hiunchiulli 6441 m. W pewnym momencie po prawej stronie odsłoni się dolina z widokiem na miejsce pierwszego noclegi – Ulleri. Warto przeczytać dokładnie mapę i zachować siły na koniec dnia. Przed samą wioską jest dość duże obniżenie szlaku do mostku na rzece a następnie stromymi schodami podejście do schronisk Tadapani. Wioska położona jest w odsłoniętym miejscu z widokiem na Annapurnę Południową, Hiunchuli i Machhapuchhre 6993m. Za Tadapani szlak rozdziela się w kierunku Chhomrong, Jinu Danda i Ghandruk. Aby dojść do ABC udajemy się w lewą stronę do Chhomrong, długiej wioski rozciętej doliną rzeki Chhomrong Khola. Chhomrong jest wioską gdzie można zostawić część bagażu ponieważ stąd do ABC i z powrotem prowadzi ta sama droga. Tutaj łączy się również ścieżka w dół do Jinu Danada, którą będziemy schodzić za parę dni. W Chhomrong czeka nas długie zejście do mostku i następnie kolejne nabieranie wysokości po kamiennych schodach. Najczęściej następnym miejscem na nocleg jest Sinuwa ok. 2340m, która składa się z dwóch części dolnej i górnej. Podobnie jak w przypadku Ulleri warto przejść przez całą wioskę aby spać w jednej z ostatnich lodgy. Następnego dnia po paru trawersach wchodzimy w szeroką i wysoką dolinę. Przez lasy rododendronowe a potem bambusowe powoli wchodzimy w tereny schodzenia lawin.

Na kolejny nocleg dobrze wybrać Deurali. z Deurali mamy piękny widok na świętą górę Nepalu – Machhapuchhre (Fish Tail – Rybi Ogon, od swojego kształtu widocznego z Pokhara). Machhapuchhre jest świętą i oficjalnie dziewiczą górą. Obowiązuje zakaz jej zdobywania. W literaturze pojawia się nazwisko Nowozelandczyka Billa Denza, który jako jedyny miał stanąć na jej szczycie. Niestety zginał w lawinie pod Makalu w 1983 roku i nie zdążył podzielić się ze światem swym wyczynem. Przez Nepalczyków jego tragiczna śmierć interpretowana jest jako kara bogów za wejście na świętą górę. 

Po przekroczeniu Deurali przechodzimy przez Bramy Sanktuarium. Przed nami widoczna jest biała ściana Gangapurny i Annapurny III oraz górującego nad nami z prawej strony Machhapuchhre. Wspinamy się do Machhapuchhre Base Camp (MBC, wys. 3800m). Jest to idealne miejsce na obiad i zebranie sił przed ostatnim 2 godzinnym podejściem do Annapurna Base Camp. MBC jest także dobrą bazą noclegową w przypadku gdyby w ABC nie było miejsca. Część grup nocuje tutaj i rano udaje się na wschód słońca lub jednodniową wycieczkę do ABC.

Wchodzimy w szeroką kotlinę i przed nami wyrasta ściana Annapurny Południowej z lewej strony Hiunchili a po prawej Tharpu Chuli 5663mi. Potężny Machhapuchhre widoczny jest za plecami. Fragmentami widoczna jest także część ściany Annapurny I. Samą bazę stanowi kilka budynków, które rzadko kiedy mają wolne miejsca. Grupy z nepalskimi przewodnikami najczęściej nie mają problemu z wcześniejszą telefoniczną rezerwacją miejsc. Gdy telefony zawodzą najczęściej wysyła się silniejszego tragarza, aby zajął miejsce.

Wschód słońca w Sanktuarium robi duże wrażenie, gdy poszczególne fragmenty skał rozpalane są złotymi promieniami. Gdyby wieczorem niebo było zachmurzone to nie należy tracić nadziei, ponieważ często po wschodzie słońca chmury odsłaniają choćby fragmenty gór. Po śniadaniu schodzimy tą samą drogą przez MBC i Deurali na nocleg do Bamboo a następnego dnia przez Chhomrong do Jinu Danda. Jinu Danda  jest znana z gorących źródeł. Murowane baseny z gorącą wodą znajdują się około 15-20minut poniżej wioski, bezpośrednio przy brzegu lodowatej Modi Kholi. Ostatni dzień na szlaku to wędrówka przez rolnicze terasy ryżowo-zbożowe, zakończenie pętli w na moście i powrót do Pokhara.

Szlak ten jest jednym z najlepiej przygotowanych i zagospodarowanych szlaków górskich w Nepalu. W każdej wiosce znajduje się od kilku do kilkunastu lodgy. Za nocleg trzeba zapłacić od jedno do kilku dolarów za osobę. W zależności od standardu pokoju. Zdarzają się pokoje jedno i dwuosobowe z prywatnymi łazienkami i te są najdroższe, ale też są pokoje ze wspólną łazienką i nawet wieloosobowe. Gospodarze przygotowują smaczne dania według ustandaryzowanego menu, w którym znajdziemy szeroką gamę posiłków i napojów. Od typowych nepalskich potraw takich jak dhal bhat (ryż z soczewicą i warzywami), pierożki momo po spring roll (rodzaj naleśnika z farszem), makarony, pizze i liczne zupki. Smakosze na pewno też znajdą odpowiedni dla siebie deser. Woda do picia jest ogólnie dostępna, przy czym w trosce o środowisko naturalne powyżej Choomrong została wprowadzona strefa wody niebutelkowanej. Ku czci bogów jest to także strefa bez dań mięsnych.  Wodę filtrowaną można nabyć do własnych butelek. Jest to woda bezpieczna do picia.

Trekking nie ma odcinków, które są względnie niebezpieczne. Subiektywnie mogę powiedzieć, że męczące są trzy miejsca: schody w Ulleri, podejście przed Tadapani oraz zejście i podejście w Choomrong. Trasa nie wymaga żadnego dodatkowego sprzętu ale bardzo przydają się kijki trekkingowe i latarka czołówka. Dzienne przejścia są na poziomie 4-7 godzin marszu.

Najlepszy czas na ten trekking to miesiące wiosenne od końca marca przez cały kwiecień i maj oraz jesień od połowy października do połowy grudnia. W marcu jak i w grudniu może zdarzyć się opad śniegu, z kolei deszczowe mogą być dni czerwcowe i październikowe. Finansowo na każdy dzień w górach należy zabezpieczyć sobie około 18-22USD na spanie i wyżywienie. Ceny rosną wraz z wysokością a najwyższe są w MBC i ABC.

Pozostałe wymienione drogi są rzadziej uczęszczane. Na trasie z Dhampus do Choomrong występuje dużo podejść i zejść i większość po schodach. Tutaj mamy lepsze widoki na Machhapuchhre ale nie widać w ogóle Dhaulagiri. Z kolei szlak Beni-Tatapani wymaga prawie całodziennego dojazdu autobusem z Pokhary do Beni a następnie przesiadki na jeepa do Tatapani a następnie dojścia na drugi dzień do Ghorepani. Najszybciej ABC można osiągnąć idąc szlakiem z Nayapul przez Syauli Baazar. Nie mniej od tej strony szlak długo prowadzi po równinach a podejście przed samym Choomrong jest bardzo strome.  Dlatego w naszej ofercie wybraliśmy sprawdzoną drogę z Nayapul przez Poon Hill. 

Zachęcam do obserwowania naszego profilu na Instagram i facebooku.

abc-mapa-trekking

trekking-do

Trekking w Himalajach dla każdego?

wpis w: blog | 0

trek-w-nepalu

Kto może iść na trekking po Himalajach?

Tak na dobrą sprawę to każdy, kto rozsądnie umie wyznaczyć sobie cel i zna swój ogólny stan zdrowia i lubi chodzić po górach. Nepal jest prawdziwym rajem dla miłośników takich wędrówek. Tutaj niezliczone kilometry szlaków prowadzą wśród wspaniałych potężnych ośnieżonych masywów Himalajów, malowniczo położonych wiosek, licznych rzek, wodospadów czy lodowców. Różnorodność tras pozwala na wybranie wędrówki pod indywidualne predyspozycje turysty. Od jednodniowych spacerów (na przykład w okolicy Pokhara) przez parodniowe (na przykład na Poon Hill, w Dolinie Langtang czy Gosainkundzie) aż po kilkunastodniowe wyprawy dookoła Annapurny, Manaslu czy w rejonie Everestu i Dhaulagiri, Dolpo. Dla osób, które chodzą po Tatrach, Sudetach czy Beskidach, większość nepalskich trekkingów nie będzie stanowiła większego problemu kondycyjnego czy technicznego. Opisywane trasy nie wymagają zabrania żadnego sprzętu specjalistycznego.

Pojawi się natomiast problem natury zdrowotnej. Mowa o chorobie wysokościowej (tzw. Acute Mountain Sickness, więcej o tym zjawisku napisałem w artykule), której objawy nasilają się wraz z szybko zdobywaną wysokością. Choroba ta dotyka prawie każdego niezależnie od jego kondycji. Z własnego doświadczenia wiem, że większość osób odczuwa jej symptomy na wysokości około 2800 metrów. U niektórych wystąpią one około 2500m a u innych około 3500m. Jej objawy są różne, ale najczęściej zaczyna boleć głowa, zmienia się ciśnienie, słabnie oddech, idąc nawet po równym terenie pojawia się zadyszka, coraz szybciej przychodzi zmęczenie. Aby pomóc organizmowi przyzwyczaić się do nowych, trudniejszych warunków większość programów trekkingowych zawiera dzień aklimatyzacyjny. Taki odpoczynek ma na celu przygotować organizm do warunków, które występują jeszcze wyżej. Trekking wraz z nabieraniem wysokości staje się nieco trudniejszy, dlatego też skraca się dzienny czas przejść. Na wszystkich dłuższych trasach znajdują się miejsca, w których warto zatrzymać się na dłużej, zwiedzić coś dodatkowego czy po prostu zrelaksować się w pięknym otoczeniu. Są to na przykład wioska Manang na trasie dookoła Annapurny czy Samagaon lub Samdo na trasie dookoła Manaslu albo Kyanji Gompa w Dolinie Langtang.

Nierozpoznana AMS może być poważnym zagrożeniem dla zdrowia a nawet życia. Dlatego trzeba zwracać uwagę na jej objawy. Na trekkingu przecież nie chodzi o to, aby przejść trasę jak najszybciej tylko jak najprzyjemniej. Powinniśmy delektować się górskimi krajobrazami oraz poznawać miejscowych ludzi ich kulturę i zwyczaje. Dotarcie do przełęczy czy innych punktów widokowych w stanie ogólnego zmęczenia i bólu nie da nam poczucia spełnienia czy radości. W przypadku kłopotów ze zdrowiem czy wypadku (złamania czy inne kontuzje) w większych wioskach znajdują się punkty medyczne, w których dyżurują lekarze. W ostateczności jest również możliwość transportu helikopterem do szpitali w Pokharze czy w Kathmandu. Transport ten jest dość drogi (około 1000USD za godzinę lotu) i trzeba pamiętać, aby wykupiona polisa ubezpieczeniowa go pokrywała. Wszystkie nasze grupy ubezpieczamy w TUiR AXA, która spełnia te wymagania (ze zwyżką za trekking).

Pomimo tego, że trekkingi są dostępne prawie dla każdego to trzeba niekiedy spełnić urzędowe wymagania. Trekkingi w okolicy Pokhary (np. Sarangkot, Naudanda, jezioro Begnas) czy w okolicy Kathmandu (np. Nagarkot, Dhulikiel, Machhegaun) nie wymagają żadnych wcześniejszych przygotowań formalnych. Można samemu i bez żadnych przeszkód wędrować.

Trekkingi przebiegające przez tereny parków narodowych lub rezerwatów (np. Annapurna Conservation Area Project, Langtang National Park, Sagarmatha National Park) wymagają już posiadania pewnych dokumentów. Pierwsze to bilet wstępu do parku a drugie to karta trekkingowa TIM’s. Bilety wstępu kupuje się w na granicy parków. Wyjątek stanowi Annapurna CAP, do której bilet należy wykupić wcześniej w Pokharze albo w Kathmandu (inaczej na trasie cena bieltu jest dwukrotnie wyższa). Grupa podróżująca indywidualnie, nie wynajmująca nepalskiego przewodnika, musi zaopatrzyć się w te dokumenty we własnym zakresie. Zarówno w Kathmandu jak i w Pokharze są dwa biura NTB oraz TAAN, gdzie należy załatwić te formalności. Karty i bilety ważne są w konkretnych datach na konkretną trasę. Wcześniejsze zakończenie trekkingu oznacza utratę ich ważności, nawet jeżeli opuściło się szlak w innym miejscu i ponownie chce się do niego wrócić. Osoby wynajmujące przewodnika kupują TIM’s wydany przez agencję i nie muszą niczego więcej samemu załatwiać. Na wspomnianych trasach nie ma narzuconego obowiązku wynajęcia nepalskiej kadry.

Obowiązek taki ciąży natomiast na uczestnikach trekkingów na terenach zamkniętych (restrykcyjnych) takich jak: Manaslu Conservation Area Project, Dolina Mustang, Dolina Tsum, Górne i Dolne Dolpo, Kanchenjunga, rejon Makalu czy inne. Tutaj poza biletem do parku i karty TIM’s wymagany jest dodatkowy rządowy permit. Do jego wyrobienia agencja musi przedłożyć ważną legitymację przewodnika, który pójdzie z grupą. Funkcjonariusze policji turystycznej (Tourist Police) sprawdzają wymagane dokumenty w wielu punktach kontrolnych (check-point) rozłożonych na szlakach. W przypadku braku wymaganych dokumentów lub przewodnika mają obowiązek zawrócić grupę. W specjalnych księgach na podstawie danych zawartych w kartach TIMS’s rejestrują oni uczestników trekkingu na poszczególnych jego odcinkach. Na tej podstawie służby wiedzą ile osób przebywa na danym terenie. Jest to bardzo przydatne na przykład w razie zamknięcia szlaku przez świeżą lawinę czy inne losowe zdarzenie. W razie zaginięcia osób jest to informacja, w którym miejscu należy rozpocząć poszukiwania. Przypomina to nieco zasadę działania książki wyjść m.in. w polskich schroniskach górskich. Z tym, że tutaj poszukuje się telefonicznie czy dana grupa zameldowała się na kolejnych punktach. Dlatego w trosce o własne bezpieczeństwo nie należy omijać tych punktów kontrolnych. W sieci znajdziemy kilka blogów, w których autorzy chwalą się, że udało im się obejść punkty kontrolne i przejść trekking bez pozwoleń. Takie sytuacje należą jednak do rzadkości i nie powinno się naśladować takich poczynań.

Same pozwolenia są także pośrednią formą pomocy finansowej dla mieszkańców tych terenów oraz środkiem na rozbudowę infrastruktury turystycznej (mosty, kładki, schody itp). Są także formą regulacji ilości turystów na szlakach.

Z roku na rok coraz więcej turystów przyjeżdża do Nepalu i coraz więcej turystów udaje się na trekking w wyższe partie gór. Te obostrzenia mają także za zadanie ochronę natury oraz kultury danych rejonów. Trzeba pamiętać o różnych ekosystemach funkcjonujących w wyższych partiach gór czy choćby o lokalnych zwyczajach. Stąd przewodnik staje się jakby łącznikiem pomiędzy turystami a miejscową ludnością. Mówi on w lokalnym języku ale zna także podstawy języka obcego. Najwięcej przewodników porozumiewa się po angielsku czy niemiecku ale zdarzają się także tacy, którzy mówią po hiszpańsku, rosyjsku, chińsku czy japońsku. Pomagają oni uniknąć ewentualnych problemów na trasie a przede wszystkim wiedzą kiedy grupa faktycznie może jeszcze przejść do następnej wioski (jak wygląda trasa), nadgonić program a kiedy powinna się już zatrzymać. Wie także czy nie trzeba zmodyfikować programu w związku z jakimś zdarzeniem (awaria mostu, podmycie szlaku, kłopoty ze zdrowiem itp.) czy wreszcie czy nie trzeba zawrócić ze szlaku. Dodatkowo zna niektórych właścicieli miejscowych lodgy i do nich kieruje swoich podopiecznych, co zdecydowanie ułatwia zakwaterowanie i wyżywienie większej grupy turystów. Trzeba jednak mieć na uwadze, że większość z nich zna tylko podstawy obcego języka. Pozwala to na prostą konwersację, ale nie zawsze pozwala na głębszą, bardziej szczegółową dyskusję.

Dla wielu osób wymagania związane z trekkingami w Nepalu stanowią pewną barierę, ale trzeba zdać sobie sprawę, że Nepal jest biednym krajem, który dodatkowo dotkliwie ucierpiał po kwietniowym trzęsieniu ziemi. Dlatego każdy bilet, pozwolenie czy wynajęcie tragarza czy przewodnika przekłada się na pomoc tym ludziom i daje im pracę, za którą mogą wyżywić swoją rodzinę.

Napisałem, że trekkingi w Nepalu są w zasadzie dla każdej osoby. Nie mniej jest jednak grupa osób, która nie powinna wyruszać na żadne szlaki. Nawet na te jednodniowe. Udając się na trekking trzeba pamiętać, że wędrujemy po terenach, które są zamieszkałe przez całe pokolenia od setek lat. Wchodzimy na nie jako goście. Dobry gość nie krytykuje i nie zmienia zasad, którymi kierują się gospodarze. Dobry gość potrafi się zachować kiedy gospodarz zaprasza go do swojego domu czy mnich zaprasza w za mury klasztoru. Dobry gość pamięta o podstawowych zasadach, które obowiązują w kontakcie z przyrodą. Nie śmieci, nie hałasuje, nie rozpala ognisk w miejscach do tego nieprzeznaczonych, nie płoszy zwierzyny, porusza się po wytyczonych ścieżkach. To brzmi dość banalnie, ale jeżeli ktoś nie umie zachować tych podstawowych reguł nie powinien wybierać się na trekking, bo może przynieść dużo szkody przyrodzie a i sam nie będzie czerpał z tego radości. Takie osoby bez problemów znajdą rozrywkę w turystycznych dzielnicach Pokhary czy Kathmandu.

 

Wulkan Licancabur zdobyty

wpis w: blog | 0

licancabur-trek

Licancabur zdobyty!

Podczas zorganizowanego, przez nasze biuro podróży, trampingu po Peru, Boliwii i Chile,

nasi uczestnicy  zdobyli szczyt Licancabur.

 
Jest to wygasły wulkan w Boliwii o wys. 5916 metrów.

Gratulujemy sukcesu!

Z tego co nam wiadomo, jako jedyni oferujemy taką wycieczkę fakultatywną.

Zdjęcia z podejścia:

1 2