Trekking w Himalajach dla każdego?

wpis w: blog | 0

trek-w-nepalu

Kto może iść na trekking po Himalajach?

Tak na dobrą sprawę to każdy, kto rozsądnie umie wyznaczyć sobie cel i zna swój ogólny stan zdrowia i lubi chodzić po górach. Nepal jest prawdziwym rajem dla miłośników takich wędrówek. Tutaj niezliczone kilometry szlaków prowadzą wśród wspaniałych potężnych ośnieżonych masywów Himalajów, malowniczo położonych wiosek, licznych rzek, wodospadów czy lodowców. Różnorodność tras pozwala na wybranie wędrówki pod indywidualne predyspozycje turysty. Od jednodniowych spacerów (na przykład w okolicy Pokhara) przez parodniowe (na przykład na Poon Hill, w Dolinie Langtang czy Gosainkundzie) aż po kilkunastodniowe wyprawy dookoła Annapurny, Manaslu czy w rejonie Everestu i Dhaulagiri, Dolpo. Dla osób, które chodzą po Tatrach, Sudetach czy Beskidach, większość nepalskich trekkingów nie będzie stanowiła większego problemu kondycyjnego czy technicznego. Opisywane trasy nie wymagają zabrania żadnego sprzętu specjalistycznego.

Pojawi się natomiast problem natury zdrowotnej. Mowa o chorobie wysokościowej (tzw. Acute Mountain Sickness, więcej o tym zjawisku napisałem w artykule), której objawy nasilają się wraz z szybko zdobywaną wysokością. Choroba ta dotyka prawie każdego niezależnie od jego kondycji. Z własnego doświadczenia wiem, że większość osób odczuwa jej symptomy na wysokości około 2800 metrów. U niektórych wystąpią one około 2500m a u innych około 3500m. Jej objawy są różne, ale najczęściej zaczyna boleć głowa, zmienia się ciśnienie, słabnie oddech, idąc nawet po równym terenie pojawia się zadyszka, coraz szybciej przychodzi zmęczenie. Aby pomóc organizmowi przyzwyczaić się do nowych, trudniejszych warunków większość programów trekkingowych zawiera dzień aklimatyzacyjny. Taki odpoczynek ma na celu przygotować organizm do warunków, które występują jeszcze wyżej. Trekking wraz z nabieraniem wysokości staje się nieco trudniejszy, dlatego też skraca się dzienny czas przejść. Na wszystkich dłuższych trasach znajdują się miejsca, w których warto zatrzymać się na dłużej, zwiedzić coś dodatkowego czy po prostu zrelaksować się w pięknym otoczeniu. Są to na przykład wioska Manang na trasie dookoła Annapurny czy Samagaon lub Samdo na trasie dookoła Manaslu albo Kyanji Gompa w Dolinie Langtang.

Nierozpoznana AMS może być poważnym zagrożeniem dla zdrowia a nawet życia. Dlatego trzeba zwracać uwagę na jej objawy. Na trekkingu przecież nie chodzi o to, aby przejść trasę jak najszybciej tylko jak najprzyjemniej. Powinniśmy delektować się górskimi krajobrazami oraz poznawać miejscowych ludzi ich kulturę i zwyczaje. Dotarcie do przełęczy czy innych punktów widokowych w stanie ogólnego zmęczenia i bólu nie da nam poczucia spełnienia czy radości. W przypadku kłopotów ze zdrowiem czy wypadku (złamania czy inne kontuzje) w większych wioskach znajdują się punkty medyczne, w których dyżurują lekarze. W ostateczności jest również możliwość transportu helikopterem do szpitali w Pokharze czy w Kathmandu. Transport ten jest dość drogi (około 1000USD za godzinę lotu) i trzeba pamiętać, aby wykupiona polisa ubezpieczeniowa go pokrywała. Wszystkie nasze grupy ubezpieczamy w TUiR AXA, która spełnia te wymagania (ze zwyżką za trekking).

Pomimo tego, że trekkingi są dostępne prawie dla każdego to trzeba niekiedy spełnić urzędowe wymagania. Trekkingi w okolicy Pokhary (np. Sarangkot, Naudanda, jezioro Begnas) czy w okolicy Kathmandu (np. Nagarkot, Dhulikiel, Machhegaun) nie wymagają żadnych wcześniejszych przygotowań formalnych. Można samemu i bez żadnych przeszkód wędrować.

Trekkingi przebiegające przez tereny parków narodowych lub rezerwatów (np. Annapurna Conservation Area Project, Langtang National Park, Sagarmatha National Park) wymagają już posiadania pewnych dokumentów. Pierwsze to bilet wstępu do parku a drugie to karta trekkingowa TIM’s. Bilety wstępu kupuje się w na granicy parków. Wyjątek stanowi Annapurna CAP, do której bilet należy wykupić wcześniej w Pokharze albo w Kathmandu (inaczej na trasie cena bieltu jest dwukrotnie wyższa). Grupa podróżująca indywidualnie, nie wynajmująca nepalskiego przewodnika, musi zaopatrzyć się w te dokumenty we własnym zakresie. Zarówno w Kathmandu jak i w Pokharze są dwa biura NTB oraz TAAN, gdzie należy załatwić te formalności. Karty i bilety ważne są w konkretnych datach na konkretną trasę. Wcześniejsze zakończenie trekkingu oznacza utratę ich ważności, nawet jeżeli opuściło się szlak w innym miejscu i ponownie chce się do niego wrócić. Osoby wynajmujące przewodnika kupują TIM’s wydany przez agencję i nie muszą niczego więcej samemu załatwiać. Na wspomnianych trasach nie ma narzuconego obowiązku wynajęcia nepalskiej kadry.

Obowiązek taki ciąży natomiast na uczestnikach trekkingów na terenach zamkniętych (restrykcyjnych) takich jak: Manaslu Conservation Area Project, Dolina Mustang, Dolina Tsum, Górne i Dolne Dolpo, Kanchenjunga, rejon Makalu czy inne. Tutaj poza biletem do parku i karty TIM’s wymagany jest dodatkowy rządowy permit. Do jego wyrobienia agencja musi przedłożyć ważną legitymację przewodnika, który pójdzie z grupą. Funkcjonariusze policji turystycznej (Tourist Police) sprawdzają wymagane dokumenty w wielu punktach kontrolnych (check-point) rozłożonych na szlakach. W przypadku braku wymaganych dokumentów lub przewodnika mają obowiązek zawrócić grupę. W specjalnych księgach na podstawie danych zawartych w kartach TIMS’s rejestrują oni uczestników trekkingu na poszczególnych jego odcinkach. Na tej podstawie służby wiedzą ile osób przebywa na danym terenie. Jest to bardzo przydatne na przykład w razie zamknięcia szlaku przez świeżą lawinę czy inne losowe zdarzenie. W razie zaginięcia osób jest to informacja, w którym miejscu należy rozpocząć poszukiwania. Przypomina to nieco zasadę działania książki wyjść m.in. w polskich schroniskach górskich. Z tym, że tutaj poszukuje się telefonicznie czy dana grupa zameldowała się na kolejnych punktach. Dlatego w trosce o własne bezpieczeństwo nie należy omijać tych punktów kontrolnych. W sieci znajdziemy kilka blogów, w których autorzy chwalą się, że udało im się obejść punkty kontrolne i przejść trekking bez pozwoleń. Takie sytuacje należą jednak do rzadkości i nie powinno się naśladować takich poczynań.

Same pozwolenia są także pośrednią formą pomocy finansowej dla mieszkańców tych terenów oraz środkiem na rozbudowę infrastruktury turystycznej (mosty, kładki, schody itp). Są także formą regulacji ilości turystów na szlakach.

Z roku na rok coraz więcej turystów przyjeżdża do Nepalu i coraz więcej turystów udaje się na trekking w wyższe partie gór. Te obostrzenia mają także za zadanie ochronę natury oraz kultury danych rejonów. Trzeba pamiętać o różnych ekosystemach funkcjonujących w wyższych partiach gór czy choćby o lokalnych zwyczajach. Stąd przewodnik staje się jakby łącznikiem pomiędzy turystami a miejscową ludnością. Mówi on w lokalnym języku ale zna także podstawy języka obcego. Najwięcej przewodników porozumiewa się po angielsku czy niemiecku ale zdarzają się także tacy, którzy mówią po hiszpańsku, rosyjsku, chińsku czy japońsku. Pomagają oni uniknąć ewentualnych problemów na trasie a przede wszystkim wiedzą kiedy grupa faktycznie może jeszcze przejść do następnej wioski (jak wygląda trasa), nadgonić program a kiedy powinna się już zatrzymać. Wie także czy nie trzeba zmodyfikować programu w związku z jakimś zdarzeniem (awaria mostu, podmycie szlaku, kłopoty ze zdrowiem itp.) czy wreszcie czy nie trzeba zawrócić ze szlaku. Dodatkowo zna niektórych właścicieli miejscowych lodgy i do nich kieruje swoich podopiecznych, co zdecydowanie ułatwia zakwaterowanie i wyżywienie większej grupy turystów. Trzeba jednak mieć na uwadze, że większość z nich zna tylko podstawy obcego języka. Pozwala to na prostą konwersację, ale nie zawsze pozwala na głębszą, bardziej szczegółową dyskusję.

Dla wielu osób wymagania związane z trekkingami w Nepalu stanowią pewną barierę, ale trzeba zdać sobie sprawę, że Nepal jest biednym krajem, który dodatkowo dotkliwie ucierpiał po kwietniowym trzęsieniu ziemi. Dlatego każdy bilet, pozwolenie czy wynajęcie tragarza czy przewodnika przekłada się na pomoc tym ludziom i daje im pracę, za którą mogą wyżywić swoją rodzinę.

Napisałem, że trekkingi w Nepalu są w zasadzie dla każdej osoby. Nie mniej jest jednak grupa osób, która nie powinna wyruszać na żadne szlaki. Nawet na te jednodniowe. Udając się na trekking trzeba pamiętać, że wędrujemy po terenach, które są zamieszkałe przez całe pokolenia od setek lat. Wchodzimy na nie jako goście. Dobry gość nie krytykuje i nie zmienia zasad, którymi kierują się gospodarze. Dobry gość potrafi się zachować kiedy gospodarz zaprasza go do swojego domu czy mnich zaprasza w za mury klasztoru. Dobry gość pamięta o podstawowych zasadach, które obowiązują w kontakcie z przyrodą. Nie śmieci, nie hałasuje, nie rozpala ognisk w miejscach do tego nieprzeznaczonych, nie płoszy zwierzyny, porusza się po wytyczonych ścieżkach. To brzmi dość banalnie, ale jeżeli ktoś nie umie zachować tych podstawowych reguł nie powinien wybierać się na trekking, bo może przynieść dużo szkody przyrodzie a i sam nie będzie czerpał z tego radości. Takie osoby bez problemów znajdą rozrywkę w turystycznych dzielnicach Pokhary czy Kathmandu.

 

Podąrzaj admin:

Ostatnie wpisy

Zostaw Komentarz